komentarz gospodarczy

Komentarz gospodarczy

Data publikacji

11.05.2021

Dawid Kozioł
Dawid Kozioł

KOMENTARZ GOSPODARCZY DO OBECNEJ SYTUACJI EKONOMICZNEJ W POLSCE,
OCZAMI IDEII BOGACENIA SIĘ PRZY JEDNOCZESNYM ZABEZPIECZENIU STANDARDU ŻYCIA

    
Mija rok od kiedy życie gospodarcze oraz społeczne zostało przewrócone do góry nogami w związku z COVID-19.  Ekonomiści są zgodni: negatywne skutki gospodarcze podjętych w tym czasie decyzji są dopiero przed nami. Program szczepień wdrażany jest na całym świecie, dlatego niektóre regiony świata decydują się na częściowe lub pełne otwarcie gospodarki. Wszyscy jednak zadają sobie to samo pytanie: czy wrócimy do czasów sprzed pandemii?

W 2020 roku zdecydowano się na działania, które jeszcze przez długi czas będą wpływały na nasze życie – w tym tarcze antykryzysowe, radykalne zmniejszenie stóp procentowych, ograniczenie kontaktów w przestrzeni publicznej czy wreszcie mocno wykorzystane przez ludzi wakacje kredytowe. Wszystkie te decyzje rządzących niosą za sobą długofalowe skutki, o których mówi się coraz mniej, co jest mocno niepokojące. Tym bardziej, że gospodarczo-społeczne restrykcje obowiązują nadal, a co się z tym wiąże – tworzone są kolejne pakiety pomocy finansowej. Problem w tym, że nie docierają one zawsze tam, gdzie powinny dotrzeć. A jeśli już, to w stopniu, który trudno uznać za wystarczający. Dodatkowo, należy pamiętać, że każda tego rodzaju pomoc to życie na kredyt – zobowiązanie na przyszłe lata i pokolenia…

Prawdopodobne konsekwencje społeczne, które przełożą się na gospodarkę, to m.in. ponowne zmniejszanie się zaufania konsumenckiego oraz pomniejszające się poczucie bezpieczeństwa u obywateli. Aspekty te mocno wpłyną na codzienne zachowanie rynku, a rezultaty tych zdarzeń wyraźnie będziemy mogli zauważyć w kolejnych latach.

Zaburzenia, które będziemy mogli obserwować w najważniejszych obszarach gospodarczych zaprezentuję poniżej:

 

SEKTOR BANKOWY
    
Utrzymujące się niskie stopy procentowe spowodowały marginalne oprocentowanie lokat bankowych. Nikogo dziś nie dziwi oprocentowanie konta oszczędnościowego na poziomie 0,1% w skali roku. Aktualnie są już realizowane plany ujemnego oprocentowania (kosztu) trzymania środków finansowych w bankach, co pewnie dla wielu osób było kiedyś nie do pomyślenia.

Z drugiej strony niskie oprocentowanie determinuje deponentów do wydatkowania swoich środków lub podejmowania realizacji inwestycyjnych, co wpływa np. na sytuację na rynku nieruchomości.
Ze względu na historycznie niskie stopy procentowe, które decydują o kosztach kredytów, banki podnoszą wartości marży (składnik oprocentowania) w kredytach hipotecznych. Z perspektywy osoby niemającej świadomości finansowej może wydawać się to dobrą okazją nabycia tańszego kredytu z mniejszą ratą. Jednak wiele wskazuje na to (szczególnie inflacja opisana niżej), że przyjdzie moment podwyższenia stóp procentowych do poziomu sprzed pandemii lub wyżej – co w efekcie będzie oznaczało wzrost rat kredytowych. Decydując się dzisiaj na kredyt hipoteczny z długim terminem, należy wziąć pod uwagę, że w jednej chwili jego rata może zwiększyć się nawet o kilkadziesiąt procent. Kluczowe pytanie brzmi: kto będzie na to przygotowany?
    

BEZROBOCIE
    
Polska wśród liderów wspólnoty z najniższym poziomem bezrobocia – 3,1% luty 2021. Wiele na to wskazuje, że dane te będą w najbliższych miesiącach się pogarszać. Nowe obostrzenia pozbawiły wiele osób pracy, lecz nie stanowiska. 
Ze względu na uzyskane przez przedsiębiorstwa formy pomocy w wielu przypadkach stanowiska pracy są sztucznie utrzymywane w celu osiągnięcia spełnienia kryteriów programu pomocowego – na przykład utrzymanie zatrudnienia w zamian za umorzenie środków z subwencji finansowej. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy okres ten się zakończy, rozpoczną się zwolnienia pracowników. Szczególnie, jeśli gospodarka pozostanie zamknięta lub niepewna sytuacja zacznie się przeciągać.

Z rynku pracownika, który funkcjonował w ostatnich latach, weszliśmy natychmiastowo na rynek pracodawcy, gdzie panują nieco inne zasady. Rynek pracodawcy nastawiony jest na łatwy dostęp do pracowników, mniej zaś na podwyżki czy przywileje dla nich. Koronnym argumentem dla braku wzrostu pensji stanie się odwołanie do kryzysu i pandemii, nawet jeśli w rzeczywistości będzie zupełnie inaczej. Jednak takie wytłumaczenie daje pracodawcy sporą przewagę nad pracownikiem. Trudno przecież dyskutować ze zdaniem, że firma walczy o utrzymanie. 

 

INFLACJA

   
W ostatnich miesiącach inflacja podawana przez GUS jest na podobnym poziomie. Przykładowo: w marcu 2021 roku wyniosła 3,2%, a w styczniu 2020 roku kształtowała się na poziomie 4,4%.
W porównaniu do jej obecnej wartości, można by przyjąć, że sytuacja się poprawiła. Jednak w mojej ocenie największe tąpnięcie inflacji czeka nas po pełnym otworzeniu gospodarki. 
Aktualny poziom inflacji związany jest między innymi ze zmniejszoną cyrkulacją (obrotem) pieniądza w gospodarce w czasie lockdown’u.Jej wzrostu spodziewa się większość ekonomistów. Dodatkowo warto zaznaczyć, że najprostszym sposobem na obniżenie długu publicznego jest jego dewaluacja (upraszczając: zmniejszenie wartości), zaś nieodłącznym elementem tego procederu jest wzrastająca inflacja.  Dla wyjaśnienia – jeśli ceny towarów i usług rosną, to w konsekwencji jest więcej wpływów z podatków do skarbu państwa (CIT, VAT etc.), przekłada się to na większe nominalne zaopatrzenie budżetu skarbu państwa w walutę, która jest niezbędna do pokrycia wydatków związanych z długiem publicznym. Dodatkowo wzrost inflacji wpływa na skłonność do wydatkowania / inwestowania, co przez pewien czas reaguje pozytywnie na wyniki gospodarcze – realizowane są transakcje.  
Pamiętajmy dodatkowo, że inflacja podawana przez GUS – to pewien koszyk zakupowy, który trudno porównywać z realiami dnia codziennego. Faktyczna inflacja zawsze jest wyższa niż ta statystyczna.  Na dziś określiłbym faktyczną inflację między 5-6%. Jednak przewiduję, że w bieżącym roku może ona osiągnąć swój poziom 7-8%.

Przykład: 
Trzymając 100.000 zł w banku ze stopą zwrotu na poziomie 0,1% i przyjmując oficjalną inflacje za realną tj. 3,2%, wartość naszych pieniędzy diametralnie się obniża.    
Nominalnie po roku będziemy mieli na koncie 100.081 zł, jednak wartość (ile mogę za to kupić) tych środków w porównaniu do 100.000 zł z przed roku będzie na poziomie 96.878 zł. Łatwo policzyć stratę. 
A to i tak optymistyczny wariant, zakładający wartość oficjalnej inflacji – w odniesieniu do realnej wnioski będą jeszcze gorsze.     

Jednym z rozwiązań powstrzymujących rosnącą inflację jest podniesienie stóp procentowych, co zadziałałoby jak zwiększenie kosztów obsługi długu – upraszczając: zwiększyłyby się raty kredytowe. Zgodnie z dzisiejszą polityką monetarną to rozwiązanie nie jest brane pod uwagę, ponieważ z perspektywy krótkofalowej nie wydaje się ono rozsądne. A dziś najbardziej ta perspektywa ma znaczenie dla rządzących. W mojej ocenie konsekwencje tego procederu są trudne do precyzyjnego przewidzenia. 

 

NIERUCHOMOŚCI
    
Niewątpliwie w ostatnich latach w Polsce na rynku nieruchomości trwało eldorado. Związane było ono z nadwyżką popytu (potrzeby) nad podażą (możliwością dostarczenia) sektora nieruchomości. Przychylna temu zjawisku stała się również sytuacja gospodarcza – zwiększające się zarobki, złudne poczucie bezpieczeństwa finansowego, brak realnego bezrobocia, stabilność sektora bankowego, a tym samym zdolność do kredytowania. Nieruchomości nabywane ze względu na potrzeby bytowe, jak i inwestycyjne miały duże wzięcie. A jak jest dzisiaj?    
Z całą pewnością do momentu opanowania spraw związanych z COVID-19 ten sektor również będzie odczuwał konsekwencje tej sytuacji. Zagadnienia związane z nieruchomościami są bardzo obszerne, występują w nim m.in.: najmy komercyjne, krótkoterminowe, długoterminowe, deweloperka, flipy, grunty rolne, grunty budowlane, grunty inwestycyjne.
Obecnie najmy komercyjne, dla studentów, pracowników mają się o wiele gorzej niż w 2019 roku. Znaczna część tych nieruchomości zasiliła rynek najmu długoterminowego (bytowego) czy rynek sprzedaży. 
W ostatnim czasie mamy do czynienia z istotnym odbiciem zainteresowania kupna gruntów / mieszkań / domów. Między innymi ze względu na to, że sprzedawcy nieruchomości szczególnie interesują się tym rynkiem, w wielu obszarach Polski ceny nadal rosną. Można powiedzieć, że inwestorzy „biją się” o najlepsze.
Z tego względu coraz liczniej pojawiają się głosy, że inwestycja w nieruchomości to pewna inwestycja i ceny nieruchomości będą tylko rosły. Przypomnę jednak, że w niedalekiej przeszłości, tj. po 2007 roku, mieliśmy w Polsce okres sporych spadków na rynku nieruchomości. W mojej ocenie ceny transakcyjne w najbliższym czasie nie będą spadać, mogą nawet wzrosnąć – co nie oznacza, że zakup nieruchomości będzie opłacalny, szczególnie dla osób chcących zarobić na takiej transakcji. 

Przykład:    
Kupując mieszkanie o powierzchni 50m2 w Bielsku-Białej za kwotę 300.000 zł (wraz z kosztami około zakupowymi), możemy liczyć na odstępne od najemcy w wysokości 1600-1700 zł miesięcznie. Przyjmując wartość 1700 zł miesięcznie i odliczając od tego zryczałtowany podatek 8,5%, otrzymujemy 1555,50 zł. Ta wartość rocznie oznacza 18.666 zł. Najczęściej liczona przez niedoświadczonego inwestora stopa zwrotu będzie wynosiła 6,22% – pomyśli: nie jest źle. Niestety, często przy takich obliczeniach nie bierze on pod uwagę:    
– inflacji    
– ubezpieczenia i podatku od nieruchomości    
– amortyzacji (zużywania) mieszkania oraz wyposażenia    
– CZASU (możemy komuś delegować zadania z tym związane, co oczywiście zmniejsza stopę zwrotu)
– okresu pustostanu    
– problemów z lokatorami    
– fluktuacji na rynku(szczególnie dzisiaj)    

Analizując powyższe bardziej szczegółowo, można powiedzieć, że obecnie typowy inwestor może realizować takie projekty inwestycyjne poniżej progu rentowności. Jeśli w ten sposób uzyskałby 2-3% zwrotu z najmu mieszkania, to oznaczałoby, że jest poniżej progu inflacji. Efekt? TRACI, chociaż tego nie widzi.    
Nie twierdzę, że realizacje inwestycji w nieruchomości to błędne decyzje. Chcę zaznaczyć, że wymagają one szczegółowej analizy / odpowiednich kroków/ kupna w odpowiednim momencie, by taką poszczególną realizację można było nazwać OPŁACALNĄ.            

PODSUMOWANIE

Statystycznie rzecz ujmując – na kryzysie większość przegrywa, lecz są również tacy, którzy umieją wykorzystać sytuację kryzysową i na niej wygrać. Odnoszący sukcesy na kryzysie to przede wszystkim firmy prosperujące on-line, wdrażające technologie cyfrowe, wykazujące się elastycznym podejściem 
i umiejętnym przekształceniem pracy stacjonarnej w zdalną, a także Ci, którzy potrafią zrewidować swoje codzienne finanse.
W Polsce powoli dostrzega się potrzebę budowania świadomości finansowej. I dobrze, bo posiada ona przecież olbrzymi wpływ na nasze codzienne życie. Z dnia na dzień słowo „bezpieczeństwo” nabiera mocniejszego znaczenia – mówimy już nie tylko o bezpieczeństwie kapitału, ale także bezpieczeństwie przyszłości. Coraz bardziej zauważa się i odczuwa korzyści płynące z planowania i analizowania swoich finansów, posiadania rezerwy finansowej czy zarządzania ryzykami gospodarstwa domowego. 
Determinantami wskazującymi na przyszłą jakość życia będą działania związane z poszerzaniem świadomości finansowej – efektywnym wykonywaniem długofalowych planów przy wsparciu specjalistów prowadzących ludzi do bogacenia przy jednoczesnym zabezpieczeniu standardu życia.